...czyli kopytka :) Czas chyba na trzy słowa o sobie. Dokładnie od 22 lat jestem rodowitą
Wielkopolanką. Pochodzę z niewielkiej wsi pod Poznaniem, gdzie mieszkałam do matury. Teraz dzielę swój czas pomiędzy moją ukochaną wieś a Poznań. Studiuję. Co? o tym napiszę innym razem. Dziś chciałabym powiedzieć wam tylko tyle, że uwielbiam naszą kuchnię - wielkopolską- 1001 dań
z ziemniaka i inne wymysły. Wiele z naszych potraw rozpowszechniło się na całą Polskę lub po prostu funkcjonują pod innymi nazwami. O dialekcie wielkopolskim tez jeszcze kiedyś wspomnę :) Dzisiaj pokażę wam potrawę, którą zna większość Polaków- kopytka. U nas nazywamy je "szagówkami". Dlaczego? Bo krojone są "na szagę" , czy na ukos. Jeden z najczęstszych wielkopolskich obiadów. W moim domu w co drugi piątek. Niektórzy jedz je prosto z wody z bułką tartą smażoną na masełku lub cebulką. Moja rodzina, ze mną na czele, woli, kiedy szarówki są podsmażone na apetyczny złoty kolor.
*Moi drodzy, zgłaszaliście, że przepis podany w łyżkach jest nieprecyzyjny, dlatego odmierzyłam wagę dodanej mąki. I uwaga! Takich klusek nie robi się z ziemniaków, które moją dużą zawartość wody, np. z młodych.

Szagówki
- 1 kg. ugotowanych ziemniaków
- 2 jajka
- 20 dag. mąki pszennej
- sól
- 2 łyżki oleju
Wykonanie: Ziemniakami ugotowane w osolonej wodzie odstawić do ostygnięcia. Najlepsze są, jak wiadomo, następnego dnia. Dusimy widelcem, lub przepuszczamy przez maszynkę do mielenia mięsa. Przekładamy do miski. Do ziemniaków dodajemy całe jajka i mąkę i mieszamy, najlepiej ręcznie. jeśli powstało jednolite, średnio twarde ciasto, które z łatwości możemy formować i nie klei się, możemy już uformować z niego duży placek o grubości ok. 0,7 cm. Kroimy go na paski grubości ok 1- 1,5 cm. Paski z kolei kroimy na dowolnej długości kawałki, ale warunek jest jeden- kroimy na ukos- inaczej to nie "szagówki". W dużym garnku gotujemy wodę, solimy jak na ziemniaki. Kiedy zacznie wrzeć, wrzucamy delikatnie szagówki. Gotujemy do momentu wypłynięcia na powierzchnię. Po wypłynięciu, trzymamy na ogniu jeszcze 2-3 minuty. Po tym czasie wyławiamy łyżką cedzakową i odsączamy z wody. Suche kluski wrzucamy na olej rozgrzany na patelni i smażymy na zloty kolor.
Smacznego :)